Przejdź do głównej zawartości

Krok wyżej?


Wędrowanie po górach sprawia mi ogromną przyjemność od momentu, kiedy pierwsza raz w życiu się w nich pojawiłem. Wtedy to były Bieszczady. I się zaczęło. Pojawiły się kolejne wyjazdy, kolejne pasma, szczyty mniejsze i większe, a za tym coraz silniejsza potrzeba wracania w góry. Ale nie wszędzie wiodą turystyczne szlaki, nie każda droga jest oznaczona i nie na każdy szczyt da się wejść bez odpowiedniego sprzętu i umiejętności.


I właśnie w poszukiwaniu tych umiejętności i wiedzy pomógł kurs wspinaczkowy zorganizowany przez Klub Wysokogórski Trójmiasto. Godziny teorii i praktyki przekazywane przez ludzi, którzy nie na jednej górze chleb jedli, dały dużo - łącznie z uświadomieniem sobie wielu popełnianych wcześniej błędów. Pozwoliły też poznać fajnych ludzi, z którymi mam nadzieję w przyszłości przyjdzie mi poznawać górskie ścieżki. Pozostaje podziękować wszystkim, z którymi dane mi było spędzić czas na wykładach czy przywiązanym liną, oraz tym, którzy wprowadzali nas w świat wspinaczki, pierwszy raz sprawdzili węzły na linie i motywowali do mocniejszych treningów :)














Komentarze

  1. Gratulacje ;) Strach sie bac, co to dalej u Was w planach jest i jakie wysokosci ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podlaska Pohulanka

Ludzie mówili potem, że to był jakiś dziki kordon, że demony przeleciały przez wieś w rozbłysku światła i huku ogromnym. Ponoć podwórkowe burki tego dnia, już od rana krążyły niespokojnie po zagrodach a wieczorem wszystkie pochowały się w najciemniejsze kąty. Ludziska nie wiedzieli o co chodzi ale wyczuli, że bezpieczniej pogasić tej nocy światła, pozamykać okiennice i broń Boże się nie wychylać.

Pod Kazbekiem

Dojazd po zmroku do kościoła Cminda Sameba stanowi pewne wyzwanie. Droga jest w zdecydowanie gorszym stanie niż to co mogliśmy spotkać jadąc do Omalo. Egipskie ciemności też nie ułatwiały sprawy. Poza tym w ogóle nie mieliśmy tu tego wieczora jechać.

Gruzja - na czaczy do Ushguli

Pojechaliśmy do Swanetii na trekking, taki dłuższy kilkudniowy z całym dobytkiem na plecach. Jest tu taki polecany, z Mestii do Ushguli, 3 - 4 dni. Nawet dobrze zaczęliśmy wychodząc z miasteczka właściwą drogą. Tylko potem coś poszło nie tak...