Przejdź do głównej zawartości

Idzie ku lekkiemu

Tak wyglądało moje leże zaraz po przygotowaniu
Od dłuższego czasu staram się i kombinuje aby zminimalizować ilość sprzętu jaki ze sobą zabieram, czy to na wypad do lasu, w góry, czy w dłuższą podróż motocyklem. W miniony weekend sprawdzałem opcje spania w zimie bez namiotu (ale z thermarestem i puchowym śpiworem). Poza małym niedociągnięciem jakim okazał się słaby naciąg płachty (co spowodowało przemoczenie śpiwora pod ciężarem śniegu) - patent jak najbardziej satysfakcjonujący. A jaka przyjemność kiedy plecak 3 kilo lżejszy. Im będzie cieplej tym łatwiej będzie jeszcze bardziej zminimalizować ekwipunek. Póki co za tydzień wypróbuję opcje zimowego hamaku.
A tak chwilę po północy kiedy szedłem spać
Z rana ktoś mnie podglądał
Przy okazji był to bardzo sympatyczny wypad do Puszczy Darżlubskiej w sporym i zacnym gronie ludzi związanych z akademickim klubem turystycznym AKK GDAKK - których z tego miejsca pozdrawiam.
Poranna puszcza zasypana puchem

Komentarze

  1. Fajna sprawa chodzić bez namiotu - choć to zawsze kompromis. Ciężar do komfortu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie :) I bez namiotu można sobie urządzić całkiem wygodne leże :)

      Usuń
    2. Mhm. Po prostu - muszę kiedyś sprawdzić i tyle :)

      Usuń
  2. Minimalistycznie :) Przyznam, że zrobiło to na mnie wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, prowadziłaś bloga Zachcianki Panny Anki?

      Usuń
  3. O nie, aż mi się zrobiło lodowato patrząc na zdjęcia. Pomyślałabym sobie, że jakiś człowiek zamarzł zaskoczony nieprzewidzianymi okolicznościami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wolę namiot :) ale faktycznie ciężki i paskudny w dźwiganiu jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namiot daje dużo komfortu, poczucie bezpieczeństwa, w końcu jesteśmy otoczeni z każdej strony. W lato separuje od wściekłych komarów a do tego pozwala ukryć bagaż. Dlatego z namiotu rezygnować nie zamierzam, są sytuacje w których jest niezastąpiony :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Podlaska Pohulanka

Ludzie mówili potem, że to był jakiś dziki kordon, że demony przeleciały przez wieś w rozbłysku światła i huku ogromnym. Ponoć podwórkowe burki tego dnia, już od rana krążyły niespokojnie po zagrodach a wieczorem wszystkie pochowały się w najciemniejsze kąty. Ludziska nie wiedzieli o co chodzi ale wyczuli, że bezpieczniej pogasić tej nocy światła, pozamykać okiennice i broń Boże się nie wychylać.

Pod Kazbekiem

Dojazd po zmroku do kościoła Cminda Sameba stanowi pewne wyzwanie. Droga jest w zdecydowanie gorszym stanie niż to co mogliśmy spotkać jadąc do Omalo. Egipskie ciemności też nie ułatwiały sprawy. Poza tym w ogóle nie mieliśmy tu tego wieczora jechać.

Gruzja - na czaczy do Ushguli

Pojechaliśmy do Swanetii na trekking, taki dłuższy kilkudniowy z całym dobytkiem na plecach. Jest tu taki polecany, z Mestii do Ushguli, 3 - 4 dni. Nawet dobrze zaczęliśmy wychodząc z miasteczka właściwą drogą. Tylko potem coś poszło nie tak...