02.10.2012

Szlakiem ruin albo Papusza i bizony

Gładysze
Gdyby być marudnym to minionej niedzieli można by się przyczepić do silnego i porywistego wiatru. Gdyby szukać wymówek byłby to znakomity powód aby nic nie robić i siedzieć w domu. My nie szukaliśmy wymówek bo przekonała nas piękna słoneczna, jesienna pogoda. Co tam wiatr!
Postanowiliśmy zatem pokręcić się rekreacyjnie po naszych rejonach jako, że to jedna z ostatnich chwil kiedy możemy pozwolić sobie na niezobowiązujący wypad w okolice Elbląga.
Uznałem, że nadrobimy trochę zaległości przyglądając się bliżej kilku malowniczym ruinom. Z Elbląga ruszyliśmy więc na Młynary by zaraz za nimi w Młynarskiej Woli natrafić na pozostałości gotyckiego kościoła św. Tomasza, pierwotnie zbudowanego w XIV wieku a po zniszczeniu odbudowanego z użyciem starych kamieni i cegieł w 1593 roku. Obecnie to zapomniane ruiny, które tworzą dwie pozostałe ściany budowli wraz z przylegającym, zarośniętym cmentarzem i bramą.
Brama cmentarna - Młynarska Wola
Ruiny gotyckiego kościoła
Jeden z lepiej zachowanych nagrobków
Z Młynarskiej Woli ruszamy w kierunku Słobit. Nawigacja grzecznie pyta czy kontynuować wyznaczanie trasy pomimo wystąpienia dróg gruntowych a ja z pełnym zadowoleniem mówię tak! W końcu do tego stworzono Transalpa, aby nie trzeba było jeździć dokoła szukając dobrego asfaltu ale skracać i urozmaicać sobie trasę bocznymi drogami. Jedziemy więc polnym traktem co jakiś czas mocniej podskakując a mi się morda uśmiecha na myśl jak fajnie można by tu pośmigać solo. Dojeżdżamy do Słobit i meldujemy się pod ruinami niegdyś okazałego pałacu rodu Dohnów. 
Słobity - budynek dawnej gorzelni
Zbudowano go w latach 1621-1624 następnie rozbudowano między 1696 a 1723 rokiem. Stanowił perłę architektury barokowej. Jako jedyny w Prusach mógł poszczycić się dwukondygnacyjną salą balową. Miał status rezydencji królewskiej, wyznaczono w nim pomieszczenia do wyłącznego użytku
króla Prus, co stanowiło wielki przywilej i wyróżnienie. Pałacowa biblioteka liczyła 55 tysięcy książek, będąc do 1945 roku największą prywatną biblioteką w Europie! Dziś z obrabowanego i spalonego przez Armię Czerwoną pałacu ostały się tylko mury obwodowe korpusu i masztalni oraz fragmenty murów galerii bocznych a także dawna gorzelnia. Nie pozostało praktycznie nic z jego dawnego blasku. 
Słobity - ruiny i romska osada

To scenografia do nowego filmu państwa Krauze
Ciekawe kiedy te ruiny zobaczymy w kinie
Gdzieś tu musiała być tytułowa Papusza
Nas jednak pod ruinami pałacu zaskoczył romski obóz. Jak się okazało kręcono tu sceny do nowego filmu Krzysztofa Krauze i jego żony. "Papusza" to autentyczna historia romskiej poetki, która jako pierwsza ze swoimi dziełami przedostała się do świadomości polskiego społeczeństwa dzięki tłumaczącemu jej wiersze Jerzemu Ficowskiemu oraz inicjatywie Juliana Tuwima. Ekipa techniczna już zbierała resztki dekoracji a jednak to co pozostało na tle ruin tworzyło niesamowity klimat.
Romski klimat czuć nosem
Całość robiła niesamowite wrażenie

Niby elementy scenografii - ale wystarczy trochę ruszyć wyobraźnią...
... i przenosimy się w czasie
Po spotkaniu z Romami ruszyliśmy do pobliskich Karwin gdzie w zaroślach znaleźliśmy pozostałości dworskiej kaplicy ewangelickiej wybudowanej w latach 1623-1625. Budowla tak zarosła i została zaniedbana, że ciężko dostrzec jej cały kształt, choć zachowała się częściowo wieża i resztki ścian bocznych.
Ruiny kaplicy dworskiej w Karwinach
Wnętrze wieży
I pozostałości ścian bocznych
Po krótkim postoju ruszamy na Gładysze. O znajdującym się w tej miejscowości pałacu pisałem już tu. Ponownie zawitałem w to miejsce aby pokazać je Asikowi. Przy okazji udajemy się nieco głębiej w coś, co kiedyś było pięknym parkiem i odnajdujemy jeden z licznych stawów okalających majątek. Na ścianach ruin pojawiły się nowe informacje i projekty odbudowy. Styl w jakim pałac ma zostać zrekonstruowany może nie do końca mi się podoba, bo poza zachowaniem samych kształtów budynków cała reszta uzyska nowoczesny wygląd. Mimo wszystko projekty wyglądają zachęcająco i zawsze to lepiej, że ktoś w końcu weźmie się za te nieszczęsne obiekty niż mają całkiem się rozpaść.
Ruiny pałacu Dohnów w Gładyszach - czy niedługo odzyskają choć część dawnego blasku?
Kompozycja idealna
Zapuszczony staw w pałacowym parku
Postanawiamy ruszyć na Kwitajny. Znowu trochę polnych dróg. Niedaleko miejscowości Osiek natrafiamy na klimat rodem z "Tańczącego z wilkami". Naszym oczom ukazuje się pokaźne, pasące się niczym na prerii, stado bizonów! Muszę przyznać, że to ostatnia rzecz jaką spodziewałem się zobaczyć na trasie naszej wycieczki. Choć to zwierzęta hodowlane i tak budzą respekt, są potężne. Patrzymy na nie przez dłuższą chwilę bo okalająca nas cisza i spokój powoduje, że ten moment jest bardzo specyficzny.
Tatanka?!
Bizony na Warmii? Rewelacyjny widok
Dojeżdżamy do Kwitajn. Tu znajduje się barokowy pałac, będący dawną siedzibą rodu Donhoffów. Budowla wzniesiona została w 1740 roku i jako jedna z nielicznych zachowała się w dobrym stanie do dzisiaj. Tuż obok ruiny lazaretu. Urokliwy park i wszechobecne przy tych majątkach stawy. Niedaleko znajduje się zachowany ewangelicki kościół św. Teresy z XVII wieku. 
Pałac w Kwitajnach - elewacja frontowa
I ta, której nie widać na pierwszy rzut oka
Ruiny lazaretu
Lazaret i fragment parku
Lazaret
Do Elbląga wracamy bocznymi drogami przez Zielonkę Pasłęcką, Pasłęk i Pomorską Wieś. Udało nam się zaliczyć kilka świetnych miejsc, pogoda dopisała i nie można było sobie życzyć więcej. No może więcej czasu.
I to byłby koniec

9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś Ty Jarek napisał, że ze wstydu komentarz usunąłeś? :)

      Usuń
    2. E… jakoś tam cos źle napisałem :) Ale przynajmniej widać że zaglądam tu często :)

      Usuń
  2. Cóż za rewelacyjna wyprawa. Wow! ;-)
    Fajne foty... Widzę, że lubisz takie ruinowe klimaty...
    Jest ich dużo na tych terenach, więc jest co zwiedzać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie sporo takich miejsc na naszych terenach, pozostałości Pruskiej bytności. Szkoda, że w większości tak marnieją. No ale ruiny też mają swój klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wypad, tylko pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Good ωeb site you have got here.. It's difficult to find excellent writing like yours these days. I honestly appreciate individuals like you! Take care!!

    my homepage; Same Day Payday Loans

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczne zdjęcia, blog odkryłam przez przypadek, ale będę zaglądać. No i słówko komentarza. Film państwa Krauze nie opowiada prawdziwej historii Papuszy, tylko własne wyobrażenie o Poetce. Prawdę o Lace, bo tak się jej imię tłumaczy, napisała pani Angelika Kuźniak w książce "papusza". Serdecznie polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo za dobre słowo :) Zawsze też warto się czegoś dowiedzieć, niestety nawet filmu jeszcze nie widziałem więc życie Papuszy nawet to wg państwa Krauze jest dla mnie wciąż zagadką :) Do nadrobienia :) Pozdrawiam

      Usuń